Blog o Knurowie
Pierwsze co wyróżnia tą książkę spośród innych jest okładka, która jest czarna. Niby nic szczególnego, ale na okładce na znajdziemy tytułu, grafiki czy tekstu.
Można się zastanowić, dlaczego na okładce nic nie ma?
Książka ma na celu przyciągnięcie czytelnika i wzbudzenie w nim ciekawości. Wyobraź sobie półki pełne książek. Kolorowe okładki mienią się w oczach. Każda jest inna, ale wszystkie jakby takie podobne do siebie.
Czujesz się zdezorientowany, aż tu nagle dostrzegasz to „coś”. Książkę, której okładka jest materializacją Arystotelesowego „tabula rasa”. To „coś” przykuło Twoją uwagę. Cel został osiągnięty. Teraz włącza się ciekawość, która nie pozwoli Ci przejść obojętnie obok tej książki. Tak oto rybka połknęła przynętę…
David Ogilvy o sobie samym:

„Kiedy moi koledzy zostawali lekarzami, prawnikami, urzędnikami państwowymi i politykami, ja włóczyłem się po świecie, niewiedząc zbyt dobrze, co powinienem robić.
Byłem kucharzem w Paryżu, komiwojażerem, pracownikiem socjalnym w slumsach Eydnburga, asystentem Gallupa i farmerem w Pensylwanii…
Jestem zupełnym tumanem we wszystkim oprócz reklamy. Nie umiem czytać arkusza kalkującego, posługiwać się komputerem, jeździć na nartach, grać w golfa ani malować. Ale jeśli chodzi o moją dziedzinę, to jak mówi Advertising Age, jestem „królem twórczej reklamy”.
Kiedy magazyn Fortune opublikował artykuł na mój temat i zatytułował go: DAVID OGILVY GENIUSZ?. Zwróciłem się do mojego prawnika, by wytoczył sprawę wydawcy o znak zapytania.”
Książka jest bardzo ciekawa i trudno się o niej oderwać. Zdecydowanie polecam!
W szkole podstawowej trzymałem się z daleka od książek. W szkole średniej też nie było lepiej. Dopiero po maturze przełamałem się i teraz czytanie dostarcza mi w pewnym sensie „przyjemności” intelektualnej
Co czytam? Co przeczytałem? Co przeczytam?
Odpowiedzi na te pytania pojawią się już wkrótce – nie przepadam za tym słowem
WODA
ENERGIA
ŚMIECI
Wykonując tylko 10% powyższych czynności, w budżecie domowym zaoszczędzasz nawet 600 zł w skali roku.
Projekt współfinansowany przez Urząd Miasta Knurów, firmę Komart Sp. z o.o. oraz Fundację na Rzecz Rozwoju Miasta Knurowa.
źródło: plakat z tablicy ogłoszeń
Kolejny dzień zmagań z rozpoczęciem DG. Jak już wspominałem we wcześniejszym wpisie będę podatnikiem VAT, aby skorzystać z tej przyjemności należy uiścić skromną kwotę 170 zł (!).
Wybór konta bankowego padł na mBank. Mam u nich osobiste konto i jestem bardzo zadowolony z jakości świadczonych usług. W przeszłości korzystałem z usług BZWBK, ING Bank Śląski, Multikonto, Inteligo i według mnie mBank wypada najlepiej. Jestem w trakcie zakładania konta. Cały proces odbywać się będzie bez wizyty w banku. Po rozmowie telefonicznej z konsultantem, pozostaje tylko czekać na papierki (przed rozmową należy przygotować NIP, REGON i numer wpisu do EDG).
Z pieczątką nie ma żadnego problemu. Można skorzystać z usług knurowskich firm, bądź zamówić np. przez Allegro i tak właśnie zamierzam zrobić. Na pieczątce powinien być NIP i REGON, a także wskazane jest zamieścić nazwę firmy (+ imię i nazwisko), telefon oraz dodatkowo np. adres strony www, adres siedziby firmy czy też inne „ciekawe rzeczy”
Działalność będzie prowadzona w miejscu zamieszkania. Jeśli mieszka się np. z rodziną należy sporządzić umowę najmu z właścicielem lokalu (brak takiej umowy podczas kontroli może się źle skończyć).
2 dni po złożeniu wniosku odebrałem wpis do ewidencji działalności gospodarczej – cieszy fakt, że nie musiałem czekać 14 dni. Następnie udałem się do oddziału GUS w Gliwicach na Zygmunta Starego 6, gdzie na miejscu wypełniłem wniosek i odebrałem numer REGON (jednak można wykonać biurokratyczną procedurę szybko i bezpłatnie). Uzbrojony w wpis do EDG i REGON udałem się do biura rachunkowego, gdzie miłe Panie dokończą za mnie pozostałą procedurę rejestracji DG.